Lekcja z agresji na Libię: Chaos nie jest niespodzianką

Na przestrzeni historii ataki wojskowe na suwerenne narody zawsze oznaczały śmierć, zniszczenie i chaos, które wcale nie kończą się w momencie zakończenia inwazji. Spójrz na Irak, Afganistan, Palestynę, Wietnam, Irlandię Północną – a nawet II Wojnę Światową i Zimną Wojnę.

Dlaczego więc w Libii miałoby być inaczej?

Obecnie media zachodnie są „przerażone” trwającymi nadal strzelaninami między walczącymi frakcjami. Reuters donosi, że „starcia między rywalizującymi libijskimi milicjami zabiły dwie osoby i raniły 16, w ostatnich aktach przemocy z udziałem zbrojnych grup odmawiających złożenia broni.[1]

A czego niby Zachód się spodziewał?

Suwerenny kraj – Libia – został zaatakowany i opanowany przez siły NATO, na podstawie fałszywego pretekstu wspartego przez obłudną Rezolucję ONZ, która doprowadziła do zabicia i okaleczenia dziesiątek tysięcy Libijczyków oraz zbombardowania ich domów i infrastruktury. Kraj został splądrowany i doprowadzony do totalnego chaosu, a jego przywódcy oraz ich dzieci i wnuki pomordowani na żywo w telewizji, z czego sekretarz stanu USA Hillary Clinton publicznie zrywała boki…[2]

Brzmi to podobnie jak osiem lat inwazji na Irak, gdzie ohydna przemoc panuje do dziś. Podobnie jak Afganistan. Jak 60 lat codziennego życia w Palestynie. Podobnie jak Serbia dwie dekady temu i Wietnam cztery dekady temu.

Czy Zachód jeszcze raz zagrał w to samo?! Nie wydaje mi się.

Chłopcy od geopolitycznego planowania w Radzie Stosunków Zagranicznych (CFR), Komisji Trójstronnej, American Enterprise Institute i AIPAC mają zbyt dużo doświadczenia, aby ponownie potknąć się o ten sam kamień.

Czy oznacza to, że ​​zniszczyli Libię celowo? Oczywiście, że tak!

Codzienne obrazki piekła jakim stała się Libia, którymi przez blisko rok byliśmy karmieni przez media, oraz tak zwana „Arabska wiosna” – zbrojne powstania wspierane przez CIA, MI6, Mossad i NATO – są wystarczająco wymowne. Te zachodnie organizacje terrorystyczne („agencje rządowe ds. brudnych sztuczek”), wykonały świetną robotę!

Spójrz na to, co robią teraz w Iranie, gdzie bez skrupułów otwarcie przyznają, że jeżdżą po ulicach Teheranu mordując naukowców i cywilów i wysadzając bombami budynki i instalacje.[3] [4] Czy ktoś może podać bardziej jasny przykład terroryzmu sponsorowanego przez państwo?

Terroryzmu, do którego otwarcie przyznają się sami jego sprawcy – Izrael, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania?

Zniszczenie Libii i innych „państw zbójeckich” było i jest głównym celem Globalnej Oligarchii Władzy. Niesie ono ze sobą przesłanie dla całego świata, wymowne ostrzeżenie i groźbę dla każdego narodu na Ziemi:

Jeśli możemy to zrobić w Libii, możemy to zrobić w każdym cholernym kraju w którym chcemy.”

Albo jesteś z nami albo przeciwko nam” – mówi doktryna Busha po 9/11…

Czy słyszałaś to, Wenezuelo?

Czy słyszałaś to, Syrio?
I ty, Ekwadorze, Nigerio, Pakistanie i Boliwio!!?

Naturalnie odległość w czasie pomiędzy groźbami a zbrojną agresją jest odwrotnie proporcjonalna do odległości, w jakiej „państwo zbójeckie” znajduje się od Rosji i Chin…

W artykule z 30 grudnia 2011, pod tytułem „2012: Rok rządu światowego[5], opisałem 12 „wyzwalaczy”, które Globalna Oligarchia Władzy Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej używa do narzucenia globalnej dominacji. Wyzwalacz nr 10 mówi wprost o „Atakach na «państwa zbójeckie»”.

Widzisz, istnieją wzorce, jeśli wiesz, gdzie patrzeć. Na przykład, Libia Kadafi-ego, Wenezuela, Iran, Syria i wiele innych państw muzułmańskich posiada banki centralne, które są prawdziwie niezależne. Niezależne nie od władz lokalnych, jak chcieliby tego jajogłowi z Harvardu i CFR, ale niezależne od MFW, Goldman Sachs, Citibank i pasożytniczej lichwiarskiej globalnej bankierskiej kabały Rothschildów i Rockefellerów.

Inny wzór? Libia ma dziewiąte co do wielkości rezerwy ropy naftowej na świecie, największe w Afryce. Kaddafi szykował się do wprowadzenia Złotego Dinara – waluty wykonanej z prawdziwego złota, a nie cienkiego papieru jak dolar czy euro – do rozliczania handlu libijską ropą naftową. A następnie – dlaczego nie? – do wprowadzenia go do handlu ropą w całej Afryce i na Bliskim Wschodzie… Był to bezpośredni atak na hegemonię dolara w handlu ropą naftową!

Saddam Husajn zrobił coś podobnego, kiedy zdecydował się na wykorzystanie euro zamiast dolara w handlu ropą w ramach programu „ropa za żywność„, zezwolonego w Iraku w ramach sankcji ONZ. Było to w listopadzie 2002 roku i jeśli dobrze pamiętam stary Saddam popadł w kłopoty w marcu 2003 roku…

Inny wzór? Przywódcy takich krajów jak Libia, Irak, Afganistan i Serbia byli krótkowzroczni jeśli chodzi o kluczowe kwestie geopolityczne, dlatego kiedy zrobiło się wokół nich gorąco, niezmiennie pozostawali sami w krzyżowym ogniu Zachodu. Nie ukształtowali strategicznych sojuszy, przez co zostawali na lodzie.

Kadafi zrobił jeszcze gorzej: spędził ostatnie kilkanaście lat, zanim został zamordowany, robiąc zadośćuczynienia Stanom Zjednoczonym, Wielkiej Brytanii, Włochom, Unii Europejskiej. Dlatego media są pełne słodkich zdjęć Kadafiego obejmującego Bush-a, Kadafiego obejmującego Tony Blair-a, Kadafiego z królem Juanem Carlosem, z Sarkozy-m, Zapatero, Cameron-em, Brown-em, Obamą, Chirac-iem… Mamy nawet zdjęcie Silvio Berlusconiego całującego Kadafiego w rękę! (we wrześniu 2010 roku – jest nagranie wideo…)


9 lekcji z agresji na Libię:

1) Nie ufaj zachodnim mocarstwom, zwłaszcza Stanom Zjednoczonym, Wielkiej Brytanii, Francji, Włochom i Izraelowi.

2) Nie trzymaj się władzy zbyt długo. Zwłaszcza, jeśli możesz ją przekazać inteligentnemu spadkobiercy, jak Saif-Kadafi. Ojciec powinien to zrobić co najmniej pięć lat temu…

3) Nie ufaj zachodnim mocarstwom.

4) Nie pozostawaj w osamotnieniu. Znajdź dobrego sojusznika: Rosję lub Chiny – na przykład. Spytaj Iran – rozumie sprawę bardzo dobrze.

5) Nie ufaj zachodnim mocarstwom…

6) Bądź bardzo ostrożny względem zachodnich organizacji terrorystycznych, jak CIA, MI6, Mossad i ich prywatnych kamratów: Blackwater/Xe, Halliburton i innych.

7) Nie ufaj zachodnim mocarstwom…

8) Nie pozwól „zachodnim mediom” przekazywać wiadomości na temat tego co dzieje się w twoim kraju. Media rosyjskie, chińskie, irańskie i z Ameryki Łacińskiej stają się niezwykle ważne.

9) I na koniec – Nie ufaj zachodnim mocarstwom!


Adrian Salbuchi
Tłumaczenie: davidoski


Przypisy:


Ostrzeżenie dla Aeroklubu Polskiego.

W okresie wykonywania obowiązków służbowych przez obywatela Bohdana Włostowskiego w Polskim Związku Badmintona na stanowisku sekretarza generalnego, raczył on w trakcie ostatniej zmiany siedziby Związku podjąć znamienitą decyzję:

- polecił skierować na makulaturę całą dokumentację szkoleniową Polskiego Związku Badmintona!

Prawdopodobnie na śmietnik trafiły inne dokumenty tyczące ważnych historycznych danych organizacyjnych i finansowych Związku. Według niektórych źródeł było tego półtorej tony makulatury.

Ciekawe na ile posłużyło to spłaceniu długów ekipy Mirowskiego – Włostowskiego?

Bezspornym jest, że cały dorobek szkoleniowy Polskiego Związku Badmintona „diabli wzięli”, dzięki wyjątkowo „wysokiego lotu” decyzji ówczesnego sekretarza generalnego – obywatela Bohdana Włostowskiego.

Po uzyskaniu tej informacji, wiedząc, że obywatel Bohdan Włostowski został sekretarzem generalnym – dyrektorem zarządzającym Aeroklubu Polskiego  zdecydowałem publicznie poinformować działaczy AP, aby czym prędzej zdigitalizowali całą swoją dokumentację szkoleniową, aby nie dotknęła ich przypadłość, która trafiła się Polskiemu Związkowi Badmintona.

Przeglądając strony www AP przeczytałem, że w maju 201o r. Aeroklub Polski zmienił siedzibę. Sugeruję działaczom AP sprawdzenie, czy dokumentacja szkoleniowa Aeroklubu też przypadkiem „nie wyparowała”.

Jeśli coś pozostało, to najlepiej, na wszelki wypadek, zdigitalizować dokumentację, bo gdyby, na nieszczęście, pod rządami obywatela Bohdana Włostowskiego, trafiła się kolejna przeprowadzka AP, to … szkoda słów.

Żaba nr 2

Wychodzi na to, że Krajewski musi zjeść żabę przygotowaną przez Mirowskiego. Tę żabę oznaczam numerem 2. Oznacza to, że:

- była żabcia nr 1, tylko inaczej zatytułowałem wpis na blogu (szczegóły niżej),

- będzie kolejna żabcia.

Mógłby oczywiście Krajewski tę żabę unicestwić wcześniej, ale wymagałoby to zmiany regulaminu sportowego sezonu 2011/2012 w trakcie jego trwania. Każda zmiana w trakcie obowiązywania regulaminu jest dyskusyjna.

Można postawić zarzut, że w trakcie sezonu nie należy dokonywać zmian, bo:

- zasady zostały ustalone,

- wszyscy są na te zasady przygotowani i

- stosownie do nich postępują – w domyśle ponoszą koszty.

Są jednak sytuacje, w których należy usuwać niezwłocznie, nawet kosztem wyrzeczeń i poniesionych nakładów finansowych, błędy regulaminowe o podstawowym – systemowym – znaczeniu. Tym bardziej, że sprawa została wcześnie zauważona i opisana. Przykładem takiej okoliczności jest Junior młodszy w sezonie 2011/2012 (to żabcia nr 1).

Żabcią nr 2, o której piszę, jest wprowadzona przez zarząd Mirowskiego zmiana przepisu regulaminu sportowego zawartego w pkt. A.I.2, a dotycząca uwzględniania turniejów weteranów w systemie list klasyfikacyjnych PZBad.

Ta zmiana, być może, miała przysporzyć ekipie Mirowskiego:

- dodatkowe dochody z tytułu opłat startowych,

- zwiększyć liczbę zarejestrowanych (licencjonowanych) zawodników.

Jakie są faktyczne skutki tej zmiany?

Po pierwsze – obserwuje się zmniejszenie liczby zawodników startujących w turniejach weteranów.

Po drugie, i to jest najważniejsze:

weterani, czyli zawodnicy uprawiający sport rekreacyjnie

uzyskują prawo startu w Indywidualnych Mistrzostwach Polski

– kosztem wyczynowo uprawiających sport badmintonowy.

Mógłby ktoś powiedzieć, a co to za wyczynowcy? Z pewnością, niektórzy „wyczynowcy” są zdecydowanie słabsi od „rekreacjonistów”.

Nie mam nic przeciwko grze weteranów w IMP. Pod jednym warunkiem – niech współzawodniczą z wyczynowcami i ogrywają „wyczynowców” w turniejach wyczynowców.

Jeśli w takim współzawodnictwie weteran – rekreacjonista uzyska prawo startu w IMP, chwała mu.

Czym innym jednak jest awans „kuchennymi drzwiami” do IMP, przy pomocy punktów zdobytych w turniejach rekreacyjnych, bo takimi są turnieje weteranów.


10 kwietnia 2010 – 10 stycznia 2012

10 kroków do wolności:

1. Zdecyduj, że od dzisiaj nie chcesz już być niewolnikiem i przestań się bać.

2. Bądź nieposłuszny wobec władzy, która Cie gnębi, wykorzystuje i okrada.

3. Uwierz, że możemy zwyciężyć i rozpocznij współpracę z innymi, którzy myślą podobnie.

4. Przerwij współpracę z Systemem i zacznij „sypać piach” w jego tryby.

5. Edukuj siebie i innych, wskaż im drogę.

6. Wobec przywódców i organizacji stosuj zasadę ograniczonego zaufania, wyznaczaj im zadania i sprawdzaj.

7. Wyznaczaj sobie nowe cele, nie spoczywaj na laurach i wspieraj się modlitwą.

8. Rozlicz twórców, beneficjentów i aktywistów Systemu.

9. Gdy zwyciężycie bądź czujny, bo zwycięstwo nigdy nie będzie ostateczne.

10. Wyrusz dzisiaj i postaw pierwszy krok.

W państwie rządzonym dobrze ? Wstyd być biednym.

W państwie rządzonym źle ? Jest hańbą być bogatym.

Konfucjusz

Źródło:www.obnie.pl

Boże Narodzenie

Niech dar

Betlejemskiej Nocy

wypełni Wasze serca

pokojem i radością,

a Boża Moc

towarzyszy przez wszystkie dni.

Michał Wilmann (1630-1706) Narodziny Chrystusa



Autor obrazu:

- Michał Wilmann – zwany polskim Rembrantem, uznawany za największego malarza baroku na Śląsku.

Motywacja. Jedna z cech sprawności psychicznej zawodnika.

Generalnie panuje pogląd, że reprezentantami Polski w startach zagranicznych mogą być wyłącznie kadrowicze. Uzasadnia się ten pogląd tym, że kadrowicze w stosunku do nie-kadrowiczów mają wyższy poziom umiejętności taktyczno – technicznych. Najczęściej tak  bywa, choć nie zawsze. Nie bywa tak szczególnie wtedy, gdy trener kadry do tejże kadry powołuje zawodników ze swojego klubu lub z klubów zaprzyjaźnionych albo z polecenia. Znam takie przypadki.

Umiejętności techniczno – taktyczne mieszczą się w zasadzie w pojęciu sprawności fizycznej.

Jeśli trener kadry zapomina o sprawności psychicznej, a w niej o jednej z cech -motywacji, to wiemy już dlaczego wielu kadrowiczów nie robi postępu, w szczególności: na arenie międzynarodowej.

Otóż tenże kadrowicz – NIE MUSI! Kadrowicz jest. Kadrowiczowi nikt nie zagraża. Dlatego kadrowicz nie musi. Kadrowicz nie ma motywacji – do pracy nad sobą i z sobą. Wszyscy wokół są słabsi. Na dodatek nie mają oni (ci słabsi) żadnego lub prawie żadnego ogrania międzynarodowego. Wobec tego Związek był i jest skazany na kadrowicza.

Czy u  nie-kadrowiczów pojawić się może choćby cień motywacji? Na przykład do podjęcia próby pokazania, że chwilowo braki w wyszkoleniu zastąpi [on/ona] walecznością na korcie, przekładającą się na sukces – na wygraną grę? A jak to pokaże, to może jednak trener kadry zechce zwrócić uwagę na tego gracza i powoła go kadry? Może ten gracz zrewanżuje się stworzeniem zagrożenia przez konkurencję dla pozostałych kadrowiczów, a gwiazdorów, w szczególności?

Był taki okres w PZBad, że w kadrze narodowej U 15 było po czworo – chłopaków i dziewczyn. Startów zagranicznych dla tej kategorii wiekowej – tyle, że do ich policzenia, palców jednej ręki zupełnie wystarczało.

Na turniej 15-latków do Anglii trener kadry juniorów zaproponował wyjazd – oczywiście kadrowiczów. Wiceprezes ds. sportowych podjął decyzję, że na turniej ten pojadą kolejni, po kadrowiczach, z list rankingowych PZBad w kategorii U 15: 4-ej chłopcy i 4-y dziewczyny. Na dodatek opiekę nad ekipą wiceprezes powierzył trenerowi klubowemu, też po raz pierwszy mającemu reprezentować Polskę.

Wynik, jaki uzyskano na turnieju – na ówczesne czasy – rewelacja: w turnieju drużynowym ekipa zajęła 2-gie miejsce, ogrywając Japonię 4:1 i Holandię 3:2.

B. prezes Szalewicz nie mógł tego pojąć – jak to możliwe, aby nie-kadrowicze  (bez zgrupowań, bez „właściwego” trenera kadry, itd) mogli odnieść sukces? Wytłumaczyłem: MOTYWACJA!

W następnym okresie – niektórzy z tych „nieopierzonych” reprezentantów kraju stali się znaczącymi graczami, pozostawiając w tyle dotychczasowe „kadrowe gwiazdki”.

Ta historia wydarzyła się w 1989 r., kiedy przez jakiś czas byłem wiceprezesem ds. sportowych PZBad., w opisanym przypadku -  stawiającym na konkurencję na każdym etapie szkolenia.


Ścieżka rozwoju zawodnika

Mistrzostwa Europy U17 w roku 2009.

Startują m. in.:

- Victor Axelsen (rozstawiony z nr 1) i Kim Bruun (rozstawiony z nr 2) z Danii,

- Anatolij Yartsev z Rosji,

- Bartosz Klimowicz i Karol Krakowski z Polski.

W imprezie tej zwracają uwagę:

- zwycięstwo Yartseva nad Axelsenem (2:1) w rozgrywkach drużynowych,

- zwycięstwo Axelsena nad Yartsevem (2:0) w półfinale gry pojedynczej,

- zwycięstwo Axelsena nad Bruunem (2:1) w finale gry pojedynczej,

- Bartosz Klimowicz przegrywa w 2-giej rundzie i zajmuje 33 miejsce,

- Karol Krakowski przegrywa w 1-szej rundzie i zajmuje 65 miejsce.

Nie robię problemu z miejsc zajętych przez naszych zawodników. Być może zaplanowano im taką ścieżkę rozwoju kariery sportowej. Pewnie w kolejnych startach będzie lepiej.


Mistrzostwa Europy U19 (juniorów) w roku 2011.

Widzimy, że w kwietniu br.:

- Axelsen startuje rozstawiony z nr 1 i wygrywa grę pojedynczą pokonując w finale Rasmusa Fladberga (Dania) 2:1,

- Bruun nie startuje, zastępuje go Rasmus Fladberg (rozstawiony z nr 3/4), zdobywca 2-go miejsca w grze pojedynczej,

- Yartsev startuje rozstawiony z numerem 9-16 i zajmuje 9 miejsce (porażka z Axelsenem),

- Krakowski startuje dochodząc do 3-ciej rundy i zajmuje 33 miejsce,

- Klimowicza nie ma, są wśród singlistów Dubowski i Urban, zajmując odpowiednio 9-te i 33-cie miejsca.

Cieszą nowe nazwiska wśród juniorów. Nie cieszy brak Klimowicza. Nie cieszą odległe miejsca naszych zawodników. Wszak już za chwilę będą oni seniorami.



Danish Open 2011.

Tylko jedno spostrzeżenie z października br.:

- Axelsen wygrywa z Wachą 2:0 (15,15).

Tylko jedna dygresja. To nie Axelsen wygrał. To Wacha przegrał na własne życzenie. Ciągle te same błędy techniczne i taktyczne. Jakie to błędy? Od tego są trenerzy kadry, biorący ciężkie pieniądze za swoją pracę. Koledzy, którym skomentowałem mecz Wachy z Santoso w MŚ 2010, wiedzą co mam na myśli.


Mistrzostwa Świata Juniorów w roku 2011.

W listopadzie br. startują:

- Axelsen, rozstawiony z nr 1 – zajmuje 2 miejsce,

- Yartsev, rozstawiony z nr 9/16 – zajmuje 17 miejsce,

- Bruun, rozstawiony z nr 9/16 -zajmuje 17 miejsce.

Polskich zawodników nie ma. Nie ma nikogo z wyżej wymienionych, ani nikogo innego.


Ranking WBF.

Wybrane pozycje rankingowe na 8.12.2011 pokazują taki oto obraz:

- Wacha – miejsce 32 (najlepsza pozycja – 20),

- Axelsen – miejsce 36 (najlepsza pozycja – 31),

- Fladberg – miejsce 83 (najlepsza pozycja – 78),

- Brunn – miejsce 190 (najlepsza pozycja – 172),

- Urban – miejsce 473,

- Dubowski – miejsce 533,

- Klimowicz – nie klasyfikowany,

- Krakowski – nie klasyfikowany,

Widoki na rezultaty światowe są nikłe.


Podsumowanie.

Pojęcie planowania rozwoju karier sportowych zawodników nie jest pojęciem prl-owskim.

Planowanie rozwoju karier sportowych powoduje kontrolowany rozwój zawodników.

Planowanie rozwoju karier sportowych pozwala na stopniowy rozwój sprawności fizycznej, psychicznej i morfologicznej każdego z zawodników. Pozwala na doskonalenie każdego szczegółu, niezbędnego do osiągnięcia mistrzostwa sportowego.

Tusku ratownik

Autor: zezowaty Zorro

Nie ochłonąłem jeszcze po hołdzie pruskim, dubeltowym – żeby nie było że byle co mnie rusza – najpierw Wielki Piłkarz całował ręce Makreli, na czym Bild i Spiegel mogły poużywać sobie przez tydzień, a już Wielki Korespondent (i wielki mąż) zaoferował Teutonom pomoc za „uczciwą pozycję”. Od razu wiedziałem, że pozycja będzie kolankowa. I jest, tylko że nawet ja nie przewidziałem, że rachunek przyjdzie natychmiast, z tym że za „uczciwą pozycję” musimy zapłacić my, a nie odwrotnie, na co wskazywałaby pozycja. W ojro.
Wielki Piłkarz jest przecie znad plaży i ratowanie ma we krwi, jak malowanie kominów, poradzi sobie. Makrela z Sakrozą tak nam ustaliły uczciwie – musicie ratować, bo ojrostrefa się wali. Ratownik się zgodził. Ile tam wychodzi to ratowanie? Trzy czwarte funduszu ratowania dotychczasowi więźniowie kołchozu, a jedna czwarta – nowi przybysze, czyli na nasz klub nowo przybyłych, jeszcze nie wcielonych do ojro wychodzi 50 mld. Będzie uczciwie: za ratowanie strefy, w której nas nie ma, następcy tych, co kazali nam siedzieć cicho, pozwolą sobie zapłacić, przecież ratownik bardzo chce ratować, prawda? Bardzo nam zależy na ratowaniu ojrosojuza, prawda? Pravda! No to pasterze pozwolą sobie za ten przywilej zapłacić. Dobre ratowanie, dobra zapłata!


Co się stało z EFSF
Nic się nie stało, proszę się rozejść. Jeśli ktoś wierzył w ciąg dalszy, to znaczy uwierzy w dalsze wspaniałe życie i rozwój poronionych. Cały ten EFSF nie zdołał ulokować ani jednego feniga w obligacjach, które szumnie zapowiedział. Zero chętnych. Na wspólne obligacje unijne, emitowane przez bank centralny ECB nie zezwala z jednej strony traktat, z drugiej konstytucja Niemiec, a z trzeciej nie zagłuszone jeszcze głosy rozsądku. Co prawda, te ostatnie są skutecznie tłumione wszelkimi dostępnymi metodami, dosłownie.
Na rozszerzenie arsenału na bardziej bezpośrednie (action directe) wskazuje przesyłka, zaadresowana z EBC do szefa Deutsche Banku Josefa Ackermana. Otrzymał pełnosprawną bombę najnowszej konstrukcji, z tych co się w Makro nie sprzedaje. Do zamachu przyznała się nikomu nieznana grupa włoska. Czy to kogoś dziwi? A nie powinno, przecież mówiłem, że czasy są ostateczne, boć szefem Kościoła jest Niemiec, a szefem ECB jest Włoch, dobry kolega z klubu GS, no to chyba jasne, że wszystko stoi na głowie, bo zawsze było odwrotnie. Teraz ratownik płaci ratowanemu, a tatuś od dziś będzie mamusia i na odwrót. Nie podoba się? To będzie mowa nienawiści.
Do całości obrazu wypada dodać, że Ackerman jest jednym z ostatnich, broniących suwerenności niemieckiej (a więc pośrednio i naszej) przed ojrokołchoźniczymi zapędami Makreli, takich czasów dożyliśmy, że jak nienawidzę faszystów, bliżej mi do nich, niż ojrokołchoźników. Message jest czytelny, jak ryba i głowa konia, Ackerman chyba zrozumiał, choć oni na południu Niemiec raczej uparci są.


Wchodzi MFW
Po nieudanej premierze EFSF pozostał na scenie centralnej tylko amerykański brodacz Ben, który przed tygodniem uratował Europę przed implozją, otwierając bramy płynności dolarowej na oścież. Za symboliczną premię europejskie banki mogą się zasilić u Bena w ojro w postaci swapów euro-dolar. Gdyby nie to, szczyt w Brukseli zakończyłby się tragedią, zanim się rozpoczął. Skończył się zresztą i tak, ale grecka tragedia musi przejść przez fazę groteski. Jak ostrzegałem, mądre głowy niczego nie uradziły, bo Cameron nie zgodzi się na zmiany traktatu, a i wymagałoby to referendów traktatowych w państwach, które jeszcze utrzymują namiastki suwerenności.
Wielcy kreatorzy przesunęli tymczasem termin decyzji na marzec, a obowiązki ratowania strefy ze strudzonych barków Frankfurtu wezmą doświadczone ręce MFW. Czy teraz kogoś dziwi dęty skandal wokół ustępującego Strauss-Kahna, który miał być na takim głodzie, że napadł na chorą na AIDS narkomankę, luksusową pokojówkę bez wizy? Zawszeć to lepiej przytulić nielegalną imigrantkę, niż najnowszej konstrukcji bombę, ale pośpiech i niedoróbki akcji biły w oczy.
Przywołano zatem na szczycie, który skończył się totalna klapą, doświadczonych ratowników: MFW i Tuska, i oni razem tę Ojropę wyciągną na prostą, szkoda że na nasz koszt. Czy to jest dobra wiadomość? Raczej nie, znowu dubeltowo, ponieważ MFW jest już nam znany z doświadczenia tzw. transformacji i wiemy, jak się kończą jego akcje – transformacją, w dodatku za nasze, ale i poprzednio tak było, więc nie nowina. Z tego taka nauka, że transformacja ojrokołchozu, którą zezowaty wieszczył tu ostatnio (a i wcześniej), już się realizuje dłońmi fachowców. Człowiek nie nadąża w klawisze stukać, jak prognozy zamieniają się w fakty.
Otóż to nie ECB, ani Bundesbank będzie nadzorcą niewolników. Od tego są fachowe siły, ale zanim to nastąpi, niewolnicy są proszeni o wyposażenie nadzorcy w narzędzia (tzw. kapitalizacja), aby potem miał czym straszyć – przepraszam, kredytować. Tak jest: obroża, bat i buda kosztuje, a co mówić o stajni. Poznajcie nowego pana/panią szefową kołchozu: Krystynę Lagarde. To że ona jest taka międzynarodowa i walutowa i francuska, to nic nie znaczy, będzie trzymać finansową obrożę i kaganiec teutońskiej ojrostrefy w najlepszym stylu IV rzeszy, a tymczasem pani Makrela będzie rządzić resztą. Na tym polega międzynarodowość: jedni rządzą kasą, drudzy przemysłem, a trzeci są rządzeni. Na początek ratownictwo będzie nas kosztować jakieś 25 mld ojro, czyli grubo ponad 100 mld złociszy, ale przecież już wiemy, że ratownicy zrobią wszystko, na kolanach. Na nasz rachunek. Mamy powód do dumy, teraz zamiast siedzieć cicho, mamy okazję zapłacić, czy to nie piękne, słuszne i chwalebne?
Krótko mówiąc Wzrostowski ma poważny zgryz, bo jak dodać te 100 mld do długu, to spokojnie pęka magiczna granica 60%, nawet po dwukrotnym zastosowaniu GS-patentu pt. repo 105, po prostu nie ma takiego dywanu, pod który da się to zamieść. Wychodziłoby, że Tusku zatrzymał wydatki rządowe. Może myśli, że po wpłaceniu frycowego do MFW już żadne tam „dyscypliny budżetowe” nie będą niczego ograniczać, bo nasz budżet będzie pisany we Frankfurcie, a ten co właśnie uchwalono, goląc wszystko do gołego, był ostatnim lokalnym budżetem? Właśnie takie zezowaty ma podejrzenie, by nie rzec – praktyczną pewność, bo inaczej radosne wyrzucenie z kasy na krawędzi 100 mld wytłumaczyć się nie da. Przy okazji te 100 należy razej liczyć w górę, bo przy takim zarządzaniu to ojro tanieć nie będzie. Czyli przekroczenie poziomów długu gwarantowane także dubeltowo. Mamy zatem trzy dubeltówki w artykule i na tym poprzestańmy, teraz czas na naboje. Optymalny wydaje sie na wilkołaka silver bullet (1).

Przypis (MHS):


1. silver bullet:

– Film pod tym tytułem: W małym amerykańskim miasteczku popełniane są straszne zbrodnie. Szeryf jest bezsilny. Jedynie młody chłopiec poruszający się na wózku inwalidzkim zdaje sobie sprawę, że morderstwa to sprawka wilkołaka. Jedyną skuteczną bronią na wilkołaka może być tylko srebrna kula.

- w znaczeniu ogólnym: szybkie rozwiązanie kłopotliwej sprawy.


10 kwietnia 2010 – 10 grudnia 2011

Dr inż. Maciej Lasek:

- wiceszef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych (tej działającej cały czas, dowodzonej przez Edmunda Klicha) oraz

- członek Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, kierowanej przez Jerzego Millera (o którego za chwilę powinna zacząć się martwić fundacja ITAKA) pokazał się z rozkosznie beztroskiej strony.


Co Lasek mówi nt. ustalenia, że Tupolew po zderzeniu z brzozą wykonał półbeczkę?

Oczywiście, w przeciwnym razie nie podpisałbym raportu.

A dokładniej?  A jaki jest moment bezwładności Tu-154M bez 6 m lewego skrzydła liczony względem osi podłużnej?

Nie wiem.

Komisja tego nie wyliczyła?

Nie. Gdybyśmy budowali model symulacyjny, to byśmy wiedzieli. Ale model symulacyjny nie był potrzebny. Chociaż z naukowego punktu widzenia to może być interesujące i pożyteczne…



Takowe badania przeprowadził prof. Wiesław Binienda. Ten pracujący dla NASA naukowiec, dziekan Wydziału Inżynierii Cywilnej Uniwersytetu w Akron, specjalista w zakresie wytrzymałości materiałów używanych w lotnictwie, członek zespołu badającego katastrofę promu kosmicznego Columbia, po raz kolejny podważył dotychczas jedyną oficjalną wersję wydarzeń z 10 kwietnia 2010 r., przedstawioną przez najwyższe organy zajmujące się tragedią smoleńską – Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) i później komisja Jerzego Millera.

Według badań prof. Biniendy teza o brzozie, która miała spowodować katastrofę prezydenckiego tupolewa, jest fałszywa. Profesor opracował matematyczny model skrzydła samolotu i brzozy, a następnie przeprowadził wiele symulacji za pomocą rygorystycznych badań komputerowych wykorzystujących prawa fizyki, aerodynamiki oraz prawa zachowania materiałów. Sprawdzał, co dzieje się z samolotem po uderzeniu skrzydła w drzewo. Uwzględniał różne możliwe kąty natarcia czy gęstości brzozy.


Konkluzje badań prof. Biniendy:
– Wynik był jednoznaczny. Samolot przecina brzozę, a skrzydło nie doznaje uszczerbku powierzchni nośnej .

– Według moich analiz stan skrzydła po zderzeniu z brzozą daje możliwość dalszego stabilnego lotu. Wnioski te zostały potwierdzone za pomocą wszystkich przeprowadzonych obliczeń. Przebieg wypadków sugerowany przez MAK i komisje Millera nie mógł mieć miejsca.

Gdyby fragment skrzydła faktycznie oderwał się przy uderzeniu w drzewo z prędkością 80 m/s, to nie mógłby dolecieć 111 m dalej, a samolot uderzyłby w ziemię z prędkością 100 km/h, zaledwie 12 m za brzozą.

– Wyniki badań wyraźnie pokazują, że oderwanie skrzydła musiało nastąpić 70 m za brzozą na wysokości co najmniej 26 m od ziemi, podczas gdy trajektoria sugerowana przez MAK sugeruje, że w przestrzeni pomiędzy brzozą a miejscem znalezienia kawałka skrzydła samolot leciał na wysokości nie większej niż 6,5 m.


Źródło:
1. http://wpolityce.pl/artykuly/19356-jak-oni-badali-te-katastrofe-nie-bylo-potrzeby-nie-bylo-czasu-nie-wiem-byc-moze
2. http://niezalezna.pl/19151-tu-154-stracil-skrzydlo-26-m-nad-ziemia

Krótko i treściwie na temat: do czego służy mięso armatnie, zwane czasami podatnikiem

Do kulminującego szturmu połączonych sił kartelu bankowego na Europę ma dojść w tym tygodniu na kolejnym szczycie EU.

Co ofensywa kartelu bankowego ma wspólnego z zapowiedzianym szczytem który poświęcony ma być zmianom w traktacie lizbońskim forsowanym przez Niemcy? A no, wszystko. Zmiany wydają się jedynie listkiem figowym zakrywającym rzecz zasadniczą – prawdopodobną kapitulację Niemiec wobec żądań kartelu bankowego masowego druku euro bo tylko rozwodnienie waluty uchroni go przed stratami, przerzucając je na masy w Europie. Kopia więc sytuacji z 2008, kiedy to przekrętem z TARPem (1) kartel przerzucił swoje straty w kryzysie na masy w Ameryce.

Dla zupełnie niezorientowanych i widzących tylko parę Merkozy w różnych czułych pozach dyskutującą podobno „zmiany do traktatu” krótkie podsumowanie o co naprawdę chodzi:

1. Chodzi o bailout (2) banków amerykańskich – pośrednio – przez europejskiego podatnika. Choć nie umoczone w PIIGS bezpośrednio banki amerykańskie są counterparty wielkich zakładów że umoczone w ten kryzys banki w Europie, głównie francuskie, nie padną lecz zostaną wybailoutowane na koszt podatnika. Ergo,  że euro nie padnie bo jest zbyt drogie politykom.

2.Jeżeli euro nie będzie ratowane za wszelką cenę to banki francuskie są już  d-e-a-d. Za ich straty – poprzez CDSy – musiałyby beknąć banki amerykańskie,  które byłyby d-e-a-d również. Do tego kartel nie chce dopuścić za żadną cenę.

3. Chodzi więc o bailout banków francuskich, praktycznie już zbankrutowanych. Banków francuskich nie trzeba by było jednak bailoutować gdyby nie były one umoczone w obligacjach włoskich.

4. Chodzi więc o obligacje włoskie  z którymi nie byłoby najmniejszego problemu gdyby były coś warte.  Są one jednak bezwartościowym chłamem którego nikt nie chce kupić. Nikt nie chce go  kupić ponieważ widzi że zadłużony po gałki oczne socjał włoski nie ma szmalu na płacenie odsetek i  może przestać je płacić.

5. Chodzi więc o to żeby bezwartościowy scheiss włoski ktoś kupił.  Socjał włoski uzyska przez to środki na dalsze płacenie odsetek bankierom.  Inaczej przestanie płacić dzięki czemu wyzeruje aktywa banków francuskich.  Dzięki czemu  banki francuskie zbankrutują.Dzięki czemu zbankrutują także banki amerykańskie.

6. Jedynym kandydatem do skupowania scheissu jest  ECB – europejski bank centralny. ECB jednak ma w statucie że nie może skupywać scheissu państw narodowych.  Nie może wiec skupić scheissu włoskiego przez co nie może dostarczyć gotówki socjałowi włoskiemu,  przez co ten z braku laku może przestać płacić odsetki.  przez coB itd.

7. Chodzi więc o zmianę statutu tak aby ECB mógł zgodnie z nim skupować za wydrukowane z powietrza euro,  ergo emisję  obligacji,   dowolny scheiss państw narodowych w dowolnych ilościach. Czyli aby skupił przede wszystkim scheiss włoski,  i to pronto,   tak  aby  Italia czasami nie przestała spłacać odsetek  pogrążając tym  kartel bankowy w Europie i w Ameryce.

8. Chodzi więc o narzucenie prowincjom euro imperium zmian w traktacie tak aby przestraszone rzekomym Armageddonem w razie oporu się na nie zgodziły,  godząc się tym samym na masowy rabunek własnych obywateli.

9. Chodzi więc o wydymanie podatnika w Europie europejskim ekwiwalentem TARPu bo przecież to euro podatnik, finansujący ECB, poniesie pełne koszty zdebazowania waluty i bailoutu prywatnych banków.

10. Jako nagrodę pocieszenia za pomoc kartelowi w tym dymaniu mas w Europie eurofederaści w Brukseli otrzymają na tacy zupełnie bezwolne prowincje imperium,  teraz już oficjalnie pozbawione resztek suwerenności.


I o to naprawdę chodzi. Jak się masz podatniku?

No to jak? Wesprzesz złodziei Twoich złotówek i ich wspólników?

No, wesprzyj! Bez euro zginiemy – my, złodzieje.

No co, pomożecie?

 


Przypisy:

(1) TARP - program pomocy wkładem kapitałowym przeżywającym trudności, np. firmom finansowym.

(2) bailout – dofinansowanie

 


Źródło:http://dwagrosze.com/2011/12/chodzi-euro-tarp-ie.html

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.